pomezania-bg
Podsumowanie tygodnia - IV Liga Pomorska - Kolejka 20 - Sezon 2025/2026

Podsumowanie tygodnia - IV Liga Pomorska - Kolejka 20 - Sezon 2025/2026

MatRuz3/23/2026Liczba wyśw. 1

Pomezania zdobywa Dzierzgoń! Dojrzałe zwycięstwo w derbach

To był weekend, w którym Pomezania Malbork pokazała najwyższą klasę, udowadniając, że wygrana z Bytovią nie była dziełem przypadku. Zespół zaprezentował futbol dojrzały, cierpliwy i przede wszystkim skuteczny na trudnym, wyjazdowym terenie. Pomezania wywozi z Dzierzgonia bezcenne trzy punkty po meczu, który był popisem kontroli i boiskowej inteligencji.

Kluczowe momenty:

  • Dominacja po przerwie: Choć pierwsza połowa była wyrównana, Pomezania konsekwentnie budowała przewagę w posiadaniu piłki. Przełom nastąpił w 70. minucie, a poprawka przyszła zaledwie 120 sekund później (72. min). Ten dwuminutowy „blitzkrieg” rozstrzygnął losy derbów.

  • Zarządzanie wynikiem: Powiśle odpowiedziało golem w 75. minucie, ale Pomezania nie wpadła w panikę. Końcówka spotkania to pokaz dojrzałości – utrzymywanie się przy piłce i wybijanie rywala z uderzenia.

Liczby nie kłamią:

  • Kontrola (62% posiadania): Pomezania zdominowała środek pola, szczególnie w drugiej połowie, gdzie posiadanie piłki wzrosło do imponujących 67%.

  • Skuteczność w polu karnym: Oba gole padły po akcjach wewnątrz „szesnastki”. Aż 7 z 12 prób strzeleckich miało miejsce z bliskiej odległości, co świadczy o świetnym przygotowaniu ataków.

  • Kultura gry: 206 wymienionych podań (przy 131 rywala) pokazuje, że to Pomezania dyktowała warunki gry przez większość spotkania.

Section image 1

Horror z happy-endem w Sopocie: Lider wraca z zaświatów

Mecz Gedanii 1922 Gdańsk z Sokołem Bożepole Wielkie (3:2) był bez wątpienia najbardziej emocjonującym widowiskiem minionego tygodnia. Spotkanie rozegrano na stadionie im. Edwarda Hodury w Sopocie, który na początku rundy wiosennej stał się prawdziwym centrum pomorskiego futbolu.

Sensacyjne 0:2 do przerwy

Gedania rozpoczęła z wysokiego C, ale po niewykorzystanej szansie Szymona Dowgiałły w 4. minucie, do głosu nieoczekiwanie doszli goście. Sokół, mimo statusu beniaminka, potwierdził, że zwycięstwo nad Gromem Nowy Staw sprzed tygodnia nie było dziełem przypadku.

Ekipa z powiatu wejherowskiego, naszpikowana zawodnikami z przeszłością w Lechii Gdańsk (m.in. bramkarz Raniowski, Kaszuba, Łuszcz czy Sadło), postawiła liderowi niezwykle trudne warunki:

  • 11. minuta: Igor Wiczkowski potężnym strzałem lewą nogą otwiera wynik.

  • 28. minuta: Mateusz Sadło podwyższa na 2:0.

W tym momencie gdańszczanie znaleźli się w sytuacji, której w tym sezonie jeszcze nie znali – nigdy wcześniej nie przegrywali różnicą dwóch bramek.

Zabójczy finisz gdańszczan

Po zmianie stron oglądaliśmy już inną Gedanię. Sygnał do ataku dał tuż po przerwie Szymon Dowgiałło, który najlepiej odnalazł się w podbramkowym zamieszaniu. Choć emocje buzowały (strzelec bramki obejrzał później żółtą kartkę za protesty), lider konsekwentnie dążył do wyrównania.

Kluczowe dla losów meczu okazało się ostatnie kwadrans:

  1. 75. minuta: Konrad Waliszewski pewnie egzekwuje rzut karny, doprowadzając do remisu.

  2. 77. minuta: Zaledwie 120 sekund później stadion w Sopocie oszalał z radości – Marcin Adamik po rzucie rożnym skierował piłkę do siatki, pieczętując niesamowity powrót piłkarzy z Hallera.

Gedania pokazała charakter mistrza, wyciągając wynik ze stanu 0:2 na 3:2, co pozwala im utrzymać bezpieczną przewagę na szczycie tabeli.

Jaguar pewnie punktuje. Waszczuk katem Piasta

Dla piłkarzy Jaguara Gdańsk starcie z zamykającym tabelę Piastem Człuchów (3:0) było idealną okazją do potwierdzenia dobrej dyspozycji. Choć goście tydzień wcześniej wysoko ulegli liderującej Gedanii (2:6), tym razem wcale nie zamierzali ułatwiać zadania gdańszczanom. Jednak od pierwszego gwizdka to podopieczni Jacka Paszulewicza narzucili własne tempo gry.

Show Miłosza Waszczuka

Absolutnym bohaterem spotkania został Miłosz Waszczuk, który w pierwszej połowie wziął na siebie ciężar zdobywania bramek:

  • 11. minuta: Waszczuk pewnie egzekwuje rzut karny, otwierając wynik meczu.

  • 42. minuta: Tuż przed przerwą snajper Jaguara ponownie znalazł się w odpowiednim miejscu i precyzyjnym strzałem podwyższył prowadzenie na 2:0.

Kontrola i drugie "zero" z rzędu

Po zmianie stron Jaguar nie zamierzał zwalniać tempa. Już w 52. minucie Filip Kołakowski zadał trzeci cios, który ostatecznie odebrał zawodnikom z Człuchowa nadzieję na korzystny rezultat. Do końca meczu gospodarze mądrze kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń.

Poza dopisaniem trzech punktów, gdańszczan cieszy jeszcze jeden fakt – bramkarz Franciszek Sadowski zachował drugie z rzędu domowe czyste konto, co potwierdza coraz solidniejszą formę formacji defensywnej Jaguara.

Section image 1

Starcie tytanów dla KP Starogard. Baidoo oczarował kibiców

Sobotnie popołudnie na stadionie miejskim im. Kazimierza Deyny przyniosło rywalizację, którą śmiało można nazwać hitem 20. kolejki. KP Starogard Gdański podejmował rezerwy Arki Gdynia (2:0). Stawka była ogromna – obie ekipy realnie liczą się w walce o awans, a żółto-niebiescy, będący na fali zwycięstw, w przypadku wygranej mogli zrównać się punktami z gospodarzami.

Zabójcza skuteczność podopiecznych Piotra Kołca

Mimo że samo spotkanie było bardzo wyrównane, o końcowym wyniku przesądziła niesamowita konkretność piłkarzy ze Starogardu. Gospodarze oddali w całym meczu zaledwie trzy strzały, z czego dwa znalazły drogę do siatki:

  • 11. minuta: Absolutna ozdoba spotkania. 27-letni Ghańczyk, Ishmael Baidoo, otrzymał precyzyjne dośrodkowanie w pole karne i cudowną przewrotką pokonał bramkarza Arki, wprawiając trybuny w ekstazę.

  • 29. minuta: Na 2:0 podwyższył Mateusz Borowski. Doświadczony snajper (znany m.in. z występów w Gromie Nowy Staw i Chojniczance) zachował zimną krew, ustalając – jak się później okazało – wynik meczu.

Arka ze spuszczoną głową, ale bez wstydu

Trener Łukasz Kowalski mimo porażki nie krył dumy ze swoich podopiecznych. Choć seria zwycięstw gdynian została przerwana, zespół pokazał ambitny futbol i, jak podkreślał szkoleniowiec, opuszcza Starogard z podniesioną głową, skupiając się już na nadchodzących wyzwaniach.

KP Starogard dzięki tej wygranej odpiera ataki bezpośredniego rywala i umacnia swoją pozycję w ścisłej ligowej czołówce.

Section image 1

Dramat w doliczonym czasie. Bytovia ratuje punkt w ostatniej akcji!

Starcie Bytovii Bytów z Wierzycą Pelplin (1:1) dostarczyło kibicom emocji, które idealnie obrazują nieprzewidywalność IV ligi. Choć przez większość meczu to goście z Pelplina wydawali się kontrolować boiskowe wydarzenia, ostatnie sekundy przyniosły zwrot akcji, który na długo zapadnie w pamięć obu ekipom.

Wierzyca uderza pierwsza

Od początku spotkania podopieczni Karola Szymleka mieli trudne zadanie. Wierzyca Pelplin wyszła na prowadzenie w 25. minucie za sprawą Hirka Gierszewskiego. Goście prezentowali solidną grę w defensywie i groźne akcje z przodu, co pozwoliło im utrzymać prowadzenie do przerwy. Jak relacjonuje strona Wierzycy, zespół miał swoje szanse, by „zamknąć” wynik, jednak brak zimnej krwi pod bramką rywala zemścił się w najbardziej bolesny sposób.

Bohater ostatniej sekundy

W drugiej połowie Bytovia, grając pod presją wyniku, z każdą minutą naciskała coraz mocniej. Mecz przedłużył się ze względu na przerwę medyczną, co dało gospodarzom bezcenny dodatkowy czas. Gdy wydawało się, że punkty pojadą do Pelplina, nadeszła ostatnia minuta meczu.

W ostatniej akcji meczu stadion w Bytowie eksplodował radością – Kacper Szostak doprowadził do wyrównania, a sędzia zaraz po wznowieniu gry zakończył spotkanie. Dla Wierzycy był to „zimny prysznic” i strata dwóch punktów w ostatniej sekundzie, natomiast dla Bytovii – wyszarpany rzutem na taśmę punkt, który w kontekście walki o ligowy byt może okazać się niezwykle cenny.

Niespodzianka w Nowym Stawie. Pogoń zatrzymuje wicelidera!

Starcie wicelidera, Gromu Nowy Staw, z Pogonią Lębork (1:1) miało być dla gospodarzy kolejnym krokiem w pościgu za Gedanią. Tymczasem ambitna ekipa z Lęborka po raz kolejny udowodniła, że potrafi sprawiać niespodzianki, wywożąc z niezwykle trudnego terenu cenny punkt.

Skuteczność Pogoni kontra napór Gromu

Gospodarze od pierwszej minuty narzucili bardzo wysokie tempo, spychając Pogoń do defensywy. Lęborczanie przetrwali jednak najtrudniejsze chwile, w czym duża zasługa świetnie dysponowanego bramkarza, Macieja Pawłowskiego. Goście, choć rzadziej przy piłce, byli niezwykle groźni przy stałych fragmentach gry:

  • 32. minuta: Patryk Soboczyński precyzyjnie dośrodkował z rzutu rożnego, a Krystian Faltyński najwyżej wyskoczył w polu karnym i strzałem głową wyprowadził Pogoń na sensacyjne prowadzenie.

Grom goni, ale brakuje szczęścia

Po zmianie stron dominacja Gromu znalazła w końcu potwierdzenie w wyniku. W 51. minucie Fabian Urbański popisał się bardzo ładnym uderzeniem z rogu pola karnego, doprowadzając do wyrównania. Mimo że wicelider miał później jeszcze lepsze okazje do przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść, defensywa gości nie dała się już zaskoczyć. Pogoń również miała swoją szansę – w 70. minucie Kamil Brzeziński minimalnie chybił, oddając groźny strzał.

Trener Pogoni, Mateusz Michniewicz, po meczu szanował ten punkt, przyznając, że Grom przeważał, ale jego zespół po raz kolejny pokazał charakter. Dla wicelidera z Nowego Stawu ten remis to bolesna strata punktów w kontekście walki o mistrzostwo, która sprawia, że dystans do liderującej Gedanii ponownie się powiększył.

Section image 1

Pozostałe mecze:

Stolem Gniewino – Chojniczanka II Chojnice 0:2 (0:1) Rezerwy Chojniczanki potwierdziły świetną formę wyjazdową, wywożąc komplet punktów z trudnego terenu w Gniewinie. Zawodnicy z Chojnic zaprezentowali dojrzały futbol, kontrolując przebieg spotkania i skutecznie punktując gospodarzy. Dla Stolemu to bolesna porażka u siebie, która przerywa ich serię niezłych występów na własnym obiekcie.

Anioły Garczegorze – Gryf Słupsk 0:0 W Garczegorzu kibice bramek nie zobaczyli, ale nie oznacza to braku emocji. Anioły po raz kolejny udowodniły, że na własnym, specyficznym boisku potrafią zatrzymać każdego. Gryf Słupsk, mimo optycznej przewagi i kilku dogodnych sytuacji, nie potrafił znaleźć sposobu na szczelną defensywę gospodarzy.

Gryf Wejherowo – Czarni Pruszcz Gdański 0:1 Mecz na Wzgórzu Wolności 1 w Wejherowie zakończyła się skromnym zwycięstwem Czarnych Pruszcz Gdański 1:0, a o losach spotkania przesądziło trafienie Karola Szopińskiego już w 16. minucie. Mimo ambitnej postawy gospodarzy i walki o korzystny rezultat do ostatniego gwizdka, szczelna defensywa gości nie pozwoliła na zmianę wyniku. Mecz miał wyjątkową, rodzinną oprawę – piłkarzy na murawę wyprowadziły dzieci z Prywatnej Szkoły Kaszubskiej „NAJA SZKÓŁA”, a przerwę umilił występ saksofonistki Zofii Bork Komorowskiej.

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.